Zbytnio nie pamiętam tego okresu, ale ogólnie polega to na oswajaniu się z szkołą i stresowaniu maluchów prawdziwą szkołą podstawową. Dzieci uczą się tam podstaw czyli czytania i pisania oraz jakiś prostych rachunków. W przedszkolu głównie czas mija na bawieniu się i leżakowaniu, oraz malowaniu kolorowanek i ogólnych zabaw grupowych. Przedszkole nie należy do trudnych okresów w życiu ucznia, ale zdarzają się przypadki nie przechodzenia, czyli tak zwanego kiblowania w tej instytucji, ale są to skrajne przypadki wynikające tylko i wyłącznie z ogromnego zaniedbania przez rodziców. Jest to pewnego rodzaju szkoła, a więc i niby trzeba się, a przynajmniej pasuje się coś tam uczyć i faktycznie jak popatrze w pamięc w stecz to chyba w przedszkolu uczyłem się najwięcej z całego mojego okresu szkolnego. Wszystkie te literki czytanki i wierszyki wymagały jak dla maluch ogromnego wysiłku i skupienia, a w pozostałych szkołach szło się na łatwizne minimalnym kosztem.
Jedna z najdłuższych szkół która ciągnie się przez sześć lat, a wadniej trwała osiem lat przed wprowadzeniem gimnazjum. Ogólnie to nie robi się w niej kompletnie nic, uczą nas szybszego czytania tylko i zalewają nas wolny czas wierszykami i ogólnym badziewiem plus dodatkowo stresują durnymi przedstawieniami szkolnymi, oraz olimpiadami. Takie przedmioty jak plastyka i muzyka trochę dziecinnie brzmią, ale przez uczniów znowu nie tak strasznie znoszone. Wychowanie fizyczne jak i w innych szkołach to makabra, ale są liczne sposoby by sobie z tym radzić. Szkoła uczy też, a raczej nauczyciele uczą uczniów kapusiowania i skarżenia o byle czym dosłownie jak za komuny. Dopiero w starszych latach uczniowie sami uczą się lojalności i trzymają sztame przeciwko drugiej stronie czyli kadrze nauczycielskiej która traktuje nas w szkołach jak element który należy wyeliminować.
Została wprowadzona nie tak dawno i trwa około 3 lat, ponieważ czasami ktoś robi ją dłużej, ale to oczywiście żart, ogólnie i faktycznie trwa trzy lata. Mamy się w niej przygotować do egzaminów gimnazjalnych dzięki którym będziemy zdobywać odpowiednie punkty i posiadać uprawnienia prawne do kolejnego etapu edukacji jakim jest szkoła średnia, czy też dla mniej kumatych szkoła zawodowa i co za tym idzie łopata. Prawde mówiąc gimnazjum jest okresem bardzo ważnym w życiu uczynia ponieważ taki szkolnik przestaje się uczyć wierszyków, a zaczyna się uczyć o prawdziwym świecie. Matematyka jest dość bardzo rozwinięta i naprawdę uczy danego osobnika, a i jest ogólnie bardzo fajna w porównaniu z tą np. na studiach. Przedmioty społeczne uczą o polityce, a biologia pozwala na zdiagnozowanie wielu chorób co daje im wiedze na naprawdę wysokim poziomie. Sam egzamin który jest pierwszym poważniejszym egzaminem w życiu danego człowieka jest bardzo motywującym.
Jeśli przetrwaliśmy gimnazjum, a co za tym idzie i przedszkole i szkołe podstawową kolej na zdobywanie zawodu i pracę (charowanie do końca życia), albo jak kto woli przystań do dalszej edukacji. Z szkół średnich mamy do wyboru szkołe technicze w której zdobywamy zawód i mature, albo liceum. Licea dzielimy na ogólno kształcące, oraz te niby z zawode, ale nie dające nam żadnego papierka, czyli licea profilowane po których mamy tylko maturę którą zresztą musimy jeszcze zdać. Szkoły średnie mają nas przygotować głównie do matury, a zdobywany zawdó który będziemy mieć np. po technikum jest pozostałością z danych komunistycznych czasów gdzie to zawód, a dokłaniej papierek potwierdzający umiejętności z danego zawodu coś znaczył i była po tym jakaś praca. Dziś po technikum nie mamy kompletnie nic do roboty, a wszyscy po tych szkołach jeśli nie idą na studia to robią jako fizyczni w sklepach typu super market, albo biedronka, a już na pewno nie pracują w zawodzie o czym się im nie mówi przy wybieraniu szkoły w wyniku czego uczniowie marnują tylko rok czasu w tej instytucji jakim jest technikum.
Maturę możemy zdawać po szkole średniej, czyli albo jakieś liceum, albo technikum którego nie polecam z przyczyn większego wisiłku przebrnięcia. Do matury należy się przygotować, ale tylko w tedy gdy chcemy ją zdać na same piątki, oraz z wielu przedmiotów dodatkowych na poziomach rozszerzonych. Jeśli nie zależy nam na dostaniu się na studia państwowe o jakieś ogólno europejskiej klasie i poziomie to możemy do matury zbytnio się nie przykładać. Ogólnie polecam model na lesera, czyli byle by zdać, a potem do prywatnej uczelnie gdzie warunki studiowania, oraz klimat jest dużo przyjemniejszy, a za czesne wcale nie trzeba płacić jak ktoś dobrze pokombinuje i faktycznie wychodzą taniej niż państwowe. Jeśli ktoś się boji i ma taki plan by w ogóle nie iść na egzaminy maturalne to jest po prostu debilem, ponieważ mature idzie zdać z wolnej stopy nie ucząc się nic, a poziom do zaliczenia wynosi tylko trzydzieści procent co w porównaniu z szkołami wyższymi gdzie jest poziom przynajmniej pięćdziesiąt, albo siedemdziesiąt pięć procen wypada bardzo marnie i w sumie nie idzie tego nie zdać, a zawsze są poprawy, albo jakieś amnestie jak się jakiemuś ministerkowi coś w głowie ubzdura.